Trasy - Polska
Trasy - Zagranica

Expedycja Mahrab 2006: 7 listopada 2006

Dzień: 7
Dzień zaczynamy małym niepowodzeniem; zleciliśmy wczoraj paniom sprzątaczkom z hotelu, za odpowiednią zapłatą, zrobienie nam prania (ograniczona pojemność bagażnika wymusiła zabranie dość ograniczonej ilości garderoby). Rano okazuje się, że nasze pranie i owszem, zostało zrobione i rozwieszone - ale na niezadaszonym tarasie, a że w nocy lało jak z cebra, będziemy musieli jakoś sobie poradzić z 3 reklamówkami mokrych ubrań w aucie...

Ale ponieważ deszcz ciągle pada nie mamy i tak innego wyjścia jak wreszcie znaleźć mechanika, który rozwikła problem przerdzewiałych, nieruchomych i odpornych na wszelakie zaklęcia wycieraczek. Tak więc po kilku porażkach lingwistycznych (północ Maroka zdominowana jest przez język hiszpański) znajdujemy wreszcie garaż, w którym nie tylko panowie mówią po francusku, ale nawet podejmują się rozwiązać nasz problem. I tak po błyskawicznych 4 godzinach wydajemy z siebie okrzyk radości na widok czystych szyb, wydajemy z kieszeni 300 dirhamów i ruszamy na południe.

Największą frajdę sprawiają nam działające wycieraczki, ale obserwujemy też krajobraz, który staje się coraz bardziej egzotyczny. Na poboczach ulic wszędzie są osiołki, stragany, ludzi jest tutaj jakby więcej. Kobiety noszą kolorowe stroje, oczywiście zasłaniają włosy, a na widok aparatu również twarz. Są niesamowicie płochliwe, nie chcą pozwolić zrobić sobie zdjęć, reagują chichotem, zawsze zasłaniają się chustami.

Kierujemy się autostradą na południe, jadąc wzdłuż wybrzeża. Przed Rabatem ? stolicą kraju, zatrzymujemy się na obiad i spacer po plaży na Mahdiya Plage. Niektórzy nawet kąpią się w oceanie, mimo dość niskiej temperatury, kropiącego deszczu i silnego wiatru. Do Rabatu docieramy już po zmroku, czyli około 18-tej. Nie chcemy zwiedzać stolicy, zakładając, że nie będzie ona dobrze odzwierciedlać charakteru kraju. Zatrzymujemy się więc tylko przy ogromnym Mauzoleum Mohammeda V, które przepięknie oświetlone wieczorem bardzo nam się podoba.

Prostujemy nogi, robimy trochę materiału fotograficznego, relatywnie mało błądzimy po mieście i wyjeżdżamy na autostradę w stronę Casablanki. Mimo zasłyszanych negatywnych opinii na temat Casablanki, decydujemy się do niej pojechać i przekonać się na własne oczy, czy miasto ma w sobie nadal ten słynny, czarno-biały klimat. Dojeżdżamy tam o zmroku, i jesteśmy sparaliżowani szokiem! Totalny chaos to najbardziej trafne określenie tego, co dzieje się na ulicach Casy; na 3 pasmowej jezdni, obok siebie jedzie 5 aut, omijając po drodze przechodniów, dla których nie istnieją żadne przepisy, o przejściach dla pieszych nie wspominając, wózki z osiołkami, rowerzystów oraz gdzie niegdzie stojące na środku jezdni kosze na śmieci. Wolna amerykanka w wydaniu marokańskim. Jesteśmy z jednej strony rozbawieni, z drugiej przerażeni tym czego częścią sami, chcąc nie chcąc, się stajemy.

Przyprawieni wielokrotnie o palpitacje, w napiętej atmosferze, po długim jeżdżeniu ?po omacku?, szczęśliwi, że ani jednego osiołka, a tym bardziej pieszego nie uśmierciliśmy ? dojeżdżamy do hotelu. Po trwającej 2 godziny dyskusji dotyczącej zasadności pozostawania na noc w tym mieście z dżunglą jako jezdnią, decydujemy się wreszcie zostać w pierwszym napotkanym hotelu. Grzegorz, jako kierowca narażony na najwyższe skoki ciśnienia udaje się na spoczynek, a nam z kolei udaje się zasmakować nocnego życia Casy.

Z tubylcem ? chłopakiem z recepcji hotelowej jedziemy do lokalnej kawiarenki, w której leniwie, na kolorowych kanapach siedzą panowie. I tak jak u nas sączy się napoje alkoholowe, tak tutaj sączy się fajkę wodną. Chłopcy, z którymi spędzamy wieczór opowiadają nam o życiu w Casie, o tym, ze jest tu niebezpiecznie dla turystów i że miasto nie oferuje niczego ciekawego. Przed 2 rano łapiemy taksówkę do hotelu, dostając pierwszą lekcję dotyczącą marokańskich taksówek. Są bowiem dwa rodzaje: grand taxi ? zazwyczaj w postaci starego mercedesa osobowego, tzw. "puszki?, do której musi wsiąść min. 6 pasażerów, żeby taksówka ruszyła z postoju (2 osoby siedzą na przednim siedzeniu, obok kierowcy), oraz petit taxi ? małe, czerwone samochody, np. Uno, najlepiej z popękaną szybą i kilkunastoma dowodami stłuczek, do której może z kolei wejść tylko 3 osoby.

Po tych doświadczeniach wracamy do naszego pokoju hotelowego, w którym wszędzie gdzie to tylko możliwe, ciągle suszy się nasze wczorajsze pranie.
Larache bacznym okiem szefa warsztatu (dzień7) Larache barany... a może owce na spacerze (dzień7) Larache chmury wracają... (dzień7) Larache chyba zostaniemu tu dłużej...(dzień7) Larache cmentarz1 (dzień7) Larache cmentarz2 (dzień7) Larache coś się dzieje w obiektywie...(dzień7) Larache historyczna pamiątka przed wejściem do domu...(dzień7) Larache i morze (dzień7) Larache na bulwarze1 (dzień7) Larache na bulwarze2 (dzień7) Larache na bulwarze3 (dzień7) Larache na cmentarzu1 (dzień7) Larache na cmentarzu2 (dzień7) Larache na skróty przez cmentarz1 (dzień7) Larache naprawa wycieraczek cdn...a miała to być prosta 

napr Larache naprawa wycieraczek1 (dzień7) Larache naszemu mechanikowi nie przeszkadza zamknięta maska aby Larache o świcie...ruszamy w dalszą drogę (dzień7) Larache odchodzący w morze cmentarz (dzień7) Larache oni myslą że ty wiesz jak to naprawic...(dzień7) Larache przed cmentarną bramą (dzień7) Larache team czekający w cafejce na naprawę Korando (dzień7) Larache uliczki po deszczu (dzień7) Larache uliczki18 (dzień7) Larache uliczki19 (dzień7) Larache wejście miedzy domami (dzień7) Larache widok na bulwar i port...przejaśnia się...(dzień7) Na autostradzie do Rabatu1...(dzień7) Na autostradzie do Rabatu2...(dzień7) Na autostradzie do Rabatu3...(dzień7) Na autostradzie do Rabatu4...(dzień7) Rabat Mauzoleum Mohammeda V  widok na stary meczet (dzień7) Rabat nocny transport dzieciakow (dzień7) Rabat nocą  (dzień7) Rabat przed Mauzoleum Mohammeda V (dzień7) Rabat uliczki1 (dzień7) Rabat w Mauzoleum Mohammeda V  (dzień7) Rabat w Mauzoleum Mohammeda V  Sylwia pod bacznym 

okiem...(d

<<Powrót do poprzedniej strony

Kalendarium
Relacje z imprez
Relacje z wypraw
Poradniki
Sprzęt
Kursy walut
EUR4,1310 PLN
USD3,0503 PLN