Trasy - Polska
Trasy - Zagranica

Expedycja Mahrab 2006: 1 listopada 2006

Dzień: 1
O 2.40 udaje nam się wyruszyć w drogę. O 4.30 docieramy do przejścia granicznego w Chyżnem. Nocna jazda przebiega spokojnie, przez Słowację przejeżdżamy w godzinach bardzo porannych, zatrzymując się jedynie pod Bratysławą, aby uzupełnić zapasy i spróbować po raz pierwszy naprawić wycieraczki. Okazało się bowiem przy pierwszej okazji, że ten mały szczegół umknął naszej uwadze w ferworze przygotowań do wyjazdu. Jednakże ten mały szczegół podczas deszczu szybko urósł w naszych oczach do problemu sporych rozmiarów, przeszkadzając nam w komfortowym i szybkim pokonywaniu trasy.

Deszcz na Słowacji jest jednak przejściowy, tak więc ruszamy przez Austrię do Niemiec. Cały czas poruszamy się autostradami, podziwiając jedynie krajobrazy z okien samochodu. W tym miejscu należy się krótkie sprostowanie ? krajobrazy podziwiają osoby zajmujące się w określonej chwili prowadzeniem i pilotowaniem, ponieważ pasażerowie intensywnie zdobywają informacje na temat miejsc docelowych z przewodników Pascala, albo odsypiają. Poza tym, całe auto z wyjątkiem jedynie przedniej szyby, oklejone jest logami naszych partnerów, tak więc podziwianie widoków z pozycji pasażerów jest utrudnione. Wielogodzinna jazda bez możliwości gapienia się przez okno, sprzyja kreatywnemu myśleniu (w niektórych przypadkach przynamniej na początku), tak więc nie możemy narzekać na nudę.

Przez Niemcy przejeżdżamy szybko, obawiając się ciążących nad nami chmur. Około godziny 16-tej, zatrzymujemy się na godzinę w Rosenheim odwiedzając dziadków Marty. Ponownie w trasę ruszamy już z poważnymi obawami co do nieubłaganie nadciągających opadów. I tak już poszukiwanie zjazdu na autostradę odbywa się w strugach deszczu. Po raz kolejny próbujemy wyczarować efektywny sposób na ściąganie niechcianych kropelek z przedniej szyby, ale mimo całej kreatywności i dobrych chęci, sznurki na wycieraczkach stają się jedynie tematem dowcipów, a nie rozwiązaniem problemu. Problem rozwiązuje się sam po około 3 godzinach, kiedy przestaje padać.

Przekraczamy kolejną niezauważalna granicę- pozostałości po nie zjednoczonej kiedyś Europie i nocą przejeżdżamy przez Alpy Włoskie, podziwiając głównie architekturę niezliczonych tuneli i jeszcze większą ilość ostrych zakrętów. Prowadząc na zmianę jedziemy już ponad 24 godziny, kiedy nad ranem dojeżdżamy do Francji.
jak w czołgu brak widoków z boku ...(dzień1) kolejny postój chwila na rozprostowanie zbolałych stawów (dzień1 Marta za sterami to wyśmienity czas na Tomka i radarów fotki _)

<<Powrót do poprzedniej strony

Kalendarium
Relacje z imprez
Relacje z wypraw
Poradniki
Sprzęt
Kursy walut
EUR4,1310 PLN
USD3,0503 PLN